Transfery zagraniczne młodych polskich piłkarzy. Który kierunek z biegiem czasu okazuje się dla nich najlepszy?

5 czerwca 2020 | Ostatnia modyfikacja: 5 czerwca 2020
Transfery zagraniczne młodych polskich piłkarzy. Który kierunek z biegiem czasu okazuje się dla nich najlepszy?
Pytanie zawarte w tytule nie ma jednoznacznej odpowiedzi, jako że polski piłkarz to niejednolity twór, po którym ciężko spodziewać się konkretnych cech. Jeżeli klub X zastanawia się nad ściągnięciem młodego Hiszpana, to prawdopodobnie spodziewa się po nim świetnej techniki i boiskowej ogłady.Jeśli przeczesuje rynek francuski, to wie, że może liczyć na gracza przebojowego, zdolnego do przystosowania się w każdych warunkach. A na co liczy, gdy chce ściągnąć Polaka?

Obstawianie w ciemno

Właśnie. Polski piłkarz musi zabłysnąć indywidualnie. Największe kluby mają ogromne siatki skautów i to raczej nic niezwykłego, że, przykładowo, Duma Katalonii ma na radarze zdolnego do gry kombinacyjnej Piotra Zielińskiego. To, że prawdopodobnie Polak jest na liście priorytetów bliżej drugiej dziesiątki niż podium, to inna sprawa. Tak czy owak, brakuje polskiego archetypu piłkarza, a że Ekstraklasa nie jest godnym zaufania miernikiem jakości, kupowanie stamtąd zawodników zawsze wiąże się z ryzykiem.

Bezpośrednio czy z przystankami?

W związku z udanymi karierami takich zawodników jak Piszczek, Błaszczykowski czy Lewandowski, w Niemczech wzrosło zainteresowanie naszymi rodakami wśród zespołów Bundesligi. Stąd transfery Milika do Bayeru Leverkusen i Augsburga czy Kownackiego do Fortuny Dusseldorf. W obu przypadkach Polacy zawiedli. Dawid jest jeszcze młody, ale jego kariera w aktualnym momencie nie prezentuje się tak, jak według wielu ekspertów powinna. Część z nich obstawiała, że w wieku 25 lat Kownacki będzie występował w czołowym zespole Europy. Na ten moment nic na to nie wskazuje. Historia Milika napawa większym optymizmem.

Per aspera ad astra?

Kariera Milika, Szczęsnego czy Krychowiaka pokazuje, że nie ma sensu przebywanie tam, gdzie nie pasujemy - czy to ze względów stricte sportowych, czy też aklimatyzacyjnych. Wydawało się, że nasi gracze w Arsenalu czy PSG będą graczami wyjściowego składu. Nie udało się? Trudno, ruszyli dalej i dziś z pewnością nie mogą narzekać na swoją pozycję w europejskim futbolu. Szczęsny wymieniany jest jednym tchem wśród najlepszych bramkarzy Serie A, a Krychowiak jest ubóstwiany w Moskwie, choć po przygodzie w Paryżu wyglądał już momentami jak cień gracza, który rządził i dzielił w Sevilli. Także Milik nie bez powodu łączony jest dziś z transferem do Juventusu - po prostu, zmienił Niemcy na Holandię, a po świetnych występach w Ajaksie ugruntował swą pozycję we Włoszech. Dziś popularnym kierunkiem dla Polaków stają się też te nieoczywiste, jak Bułgaria, Kazachstan czy Stany Zjednoczone. Czy to coś złego? Oczywiście, że nie! Obstawiam, że wielu zawodników Ekstraklasy oddałoby wiele, by wystąpić w Lidze Mistrzów. Być może tym, którzy za szybko wyruszą do jednej z pięciu najsilniejszych lig, nigdy nie będzie dane usłyszeć tego wspaniałego hymnu z poziomu murawy. Udało się to za to wyśmiewanemu za transfer do Qarabagu Rzeźniczakowi.